Jak piszę recenzje?


Od początku prowadzenia bloga (maj 2011) kieruję się kilkoma prostymi zasadami:

1.       Restauracje zawsze odwiedzam anonimowo.

Nie zapowiadam mojej wizyty ani nie przedstawiam się na żadnym etapie wizyty w lokalu. Recenzje restauracji pisane przez osobę rozpoznawalną tracą na wartości, ponieważ nie może ona ocenić (między innymi) obsługi, a dla mnie jest to jeden z najważniejszych elementów udanego posiłku w lokalu.

2.       Nie obnoszę się z aparatem fotograficznym.

W restauracji staram się wybierać ustronne miejsca, w których mogę sfotografować potrawy nie zwracając uwagi obsługi. Zdjęcie robię tak szybko, jak to możliwe, dlatego czasem mogą nie być najpiękniejsze. Nigdy nie skaczę z aparatem wokół stołu, nie zaglądam do kuchni, nie używam statywu ani lampy błyskowej.

3.       Nie piszę recenzji sponsorowanych.

Nie przyjmuję wynagrodzeń pieniężnych, darmowych posiłków ani jakichkolwiek innych prezentów w zamian za opublikowanie recenzji restauracji. Restauracje na cele recenzji wybieram sama i zawsze płacę za posiłek z własnej kieszeni.

4.       Jestem szczera.

Zdarza się, że przyjmuję zaproszenia do hoteli na pobyt lub do restauracji na degustacje, z których następnie piszę relację (nie recenzję)  zawsze i bez wyjątku w takiej sytuacji jesteście wyraźnie informowani o zaproszeniu lub współpracy.

Zachęcam do przeczytania sekcji O blogu, gdzie znajduje się dokładny opis wszystkich rodzajów treści, jakie pojawiają się na moim blogu oraz zasady ich tworzenia.

8 komentarzy :

  1. Akurat ktoś Ci uwierzy :D Blogery są przekupne i oszustne. Wiadomo, że jak piszesz dobrze, to Ci zapłacili, a jak piszesz, że ci nie smakowało, to znaczy, że nie zapłacili :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No, wiadomo. :))

    PS: Ty chyba nigdy nie miałeś problemu z uodpornieniem się na takie zarzuty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, bo co mnie obchodzą opinie ludzi, na których zdaniu mi nie zależy :) Są tacy, którzy lepiej się czują, jak kogoś umażą błotem, mają wtedy poczucie dowartościowania, ale to ich problem, nie mój. Ja nawet nie czytam komentarzy pod wywiadami ze mną czy artykułami, w których mnie cytują. Robię swoje i jak patrzę w statystyki, to widzę, że obrałem dobrą drogę :) I Ty też się nie przejmuj absurdalnymi zarzutami - rób swoje, bo robisz to dobrze. Ty wiesz jak jest naprawdę i to wystarczy. A najlepszy sposób na trolli i hejterów to ignorowanie ich. Bo w końcu ich zdanie nie znaczy NIC, a z Twoim się ludzie liczą, prawda? :)

      Usuń
  3. A to ciekawe.. Skoro nie jest Pani sponsorowana, to jakim cudem nie ma tu np. tak znanej i obleganej restauracji, jak Warsztat? Plac Nowy 1, Duży Pokój, Alchemia, inne nowe no i oczywiście kilkuletnie restauracje, prawie wszystkie na Kazimierzu na blogu się znalazły. A z trzech Warsztatów ani jednego, hmm.. To moja ulubiona restauracja. Czy mam zadzwonić do właściciela (znam go ;), żeby Panią zaprosił?
    P.s. Odpowiadając z góry na ewentualne zarzuty: nie pracuję tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem w stanie wybrać się do wszystkich restauracji w Krakowie. Niestety! :) Ostatnio lubię pisać o nowych miejscach.

      Byłam raz w jednym z Warsztatów, bo ktoś mnie tam spontanicznie wyciągnął na lunch z braku innych pomysłów, i dobrze tej wizyty nie wspominam. Nie miałam wtedy aparatu, więc recenzji zdecydowałam się nie pisać. To, że miejsce jest popularne, nie znaczy, że jest dobre. ;)

      Usuń
    2. Bo tam duże porcje są. I tyle plusów:)

      Usuń
    3. Jeśli ktoś mówi,że warsztat to jego ulubione miejsce to nie spodziewajmy się jakiejś wyszukanej intuicji kulinarnej po takiej osobie. Sam ostatnio nie wytrzymałem i zwróciłem zamówione danie do Warsztatu, zostało przyjęte bez mrugnięcia okiem z komentarzem, że to częste. Także była to moja ostatnia przygoda z tym miejscem. Takie blogi mają za zadanie przybliżyc miejsca WARTE odwiedzenia, a jeśli coś się tu nie pojawia, to znaczy, że nie jest tego warte.

      Usuń
  4. Ja uważam, że jesteś świetna. W recenzji informacyjna przede wszystkim, a to, że różnie coś smakuje, to i tak kwestia okresu (poziom restauracji jest zmienny) i naturalnych osobistych preferencji smakowych. Poza tym nie widziałem/czytałem krytyki na siłę.

    OdpowiedzUsuń