16 kwietnia 2018

Nowe miejsce: Restauracja Art


Art to nowa polska restauracja z kategorii fine dining w Krakowie. Powstała na prowadzącej wprost na Wawel ulicy Kanoniczej, w jednym z najpiękniejszych zakątków Starego Miasta. Być może pamiętacie, że wcześniej w tym miejscu, w tej samej zabytkowej kamienicy z czternastego wieku, mieściła się Kurka Wodna.

polska restauracja fine dining w krakowie


Art w swojej autorskiej karcie stawia na ambitną kuchnię na najwyższym poziomie i nowoczesne spojrzenie na rodzime smaki. Szefem kuchni został utalentowany Michał Cienki, wcześniej związany z takimi restauracjami jak Ancora czy Trzy Rybki, ostatnie trzy lata spędził na stanowisku szefa kuchni w Amarylisie, dla którego zdobył między innymi rekomendację Slow Food Polska i prawdopodobnie najważniejszy jak dotąd tytuł w jego karierze  Młody Talent 2017 Gault&Millau Tour. W Art jego prawą ręką został Wiktor Kowalski, który zdobywał doświadczenie w Ed Redzie i wcześniej także w Ancorze, a ostatnio był zastępcą szefa kuchni w Wierzynku. Za kartę win odpowiadają sommelierzy Szymon Lesiak i Monika Mróz.

polska restauracja fine dining w krakowie
polska restauracja fine dining w krakowie

polska restauracja fine dining w krakowie

polska restauracja fine dining w krakowie

W elegancko zaprojektowanych wnętrzach można spróbować zarówno dań à la carte, zmieniających się wraz z porami roku, jak i menu degustacyjnych. Tym samym Art dołączyła do grona bardzo niewielu krakowskich restauracji, gdzie serwuje się takie menu, na dodatek restauracja daje możliwość wybrania zmieniającego się co tydzień, pięciodaniowego menu degustacyjnego także w godzinach lunchowych  od poniedziałku do piątku w godzinach od 12:00 do 15:00, w cenie 69 zł.

polska restauracja fine dining w krakowie

polska restauracja fine dining w krakowie

polska restauracja fine dining w krakowie

polska restauracja fine dining w krakowie


Codziennie od 18:00 dostępne są dwa wieczorne sety degustacyjne, składające się z siedmiu (199 zł) oraz z dziewięciu dań (249 zł). W weekendy potrawy à la carte można zamawiać przez cały dzień, a w tygodniu  po lunchu, czyli od godziny 15:00. Każdego dnia, zarówno w porze obiadowej, jak i przy kolacji, posiłek umila dźwięk fortepianu na żywo. Restauracja dysponuje trzema salami oraz sporym, jasnym, częściowo zadaszonym ogródkiem  łącznie ma ponad 80 miejsc. Warto jednak podkreślić, że rezerwacji stolika można dokonać dla maksimum ośmiu osób.

polska restauracja fine dining w krakowie
polska restauracja fine dining w krakowie
polska restauracja fine dining w krakowie
polska restauracja fine dining w krakowie

polska restauracja fine dining w krakowie

Oto jak prezentują się przykładowe dania w restauracji Art:

Czekadełko: pieczone na miejscu pieczywo z czarnuszką, ze słonecznikiem i pestkami dyni oraz precle z makiem. Do tego masło z podkrakowskiej mleczarni:

polska restauracja fine dining w krakowie


Przykładowe amuse-bouche (zmienia się codziennie): łosoś sous-vide z kwaśną śmietaną z ogórkiem i koperkiem, czarną solą oraz octem śliwkowym, oprószony pudrem z suszonej kiełbasy krakowskiej:

polska restauracja fine dining w krakowie


Strucla cebulowa ze smażonym foie gras podawana jest z konfiturą z czerwonej cebuli, konfiturą jabłkową, żelem z octu jabłkowego oraz pianą z cydru:

polska restauracja fine dining w krakowie


^^Strucla cebulowa / smażone foie gras / cydr / konfitura z jabłek (42 zł)

Pierogi z ciasta orkiszowego z nadzieniem z grasicy cielęcej, karmelizowanym porem i duszonym w cielęcym sosie demi-glace, z dodatkiem chipsów z pora:

polska restauracja fine dining w krakowie


^^Orkiszowe pierogi z grasicą cielęcą / pory / juice cielęcy (31 zł)

Żur robiony zarówno na zakwasie żytnim, jak i z owsa, podawany jest z wędzonym pstrągiem, gotowaną pszenicą oraz z żółtkiem sous-vide (zdjęcie po podaniu zupy):

polska restauracja fine dining w krakowie


^^Żur “Przemyski” na rybnej wędzonce / orkisz / wędzony pstrąg (27 zł)

Consommée na bazie ogonów wołowych z opiekanymi pierogami, musem cebulowym i opalaną cebulką perłową (zdjęcie po podaniu zupy):

polska restauracja fine dining w krakowie


^^Bulion z ogonów wołowych z lubczykiem / ravioli z ogonem (29 zł)

Przykładowe intermezzo: granita z żubrówki z pianą z jałowca i kandyzowaną skórką z mandarynki:

polska restauracja fine dining w krakowie


Jesiotr sous-vide z musem z belugi, żelem z sosu sojowego, bulionem miso gotowanym na suszonych grzybach, kiszoną czerwoną kapustą i natką kolendry:

polska restauracja fine dining w krakowie


^^Filet z jesiotra / czarna soczewica / bulion miso / kiszona czerwona kapusta (61 zł)

Polędwica z dzika z sosem buraczano-kakaowym, kiełkami ze słonecznika, ziemią ze słonecznika i kakao oraz z topinamburem w trzech formach: purée, marynowane plastry oraz chipsy ze skórki:

polska restauracja fine dining w krakowie


^^Polędwiczka z dzika / boczek / mus z topinamburu / słonecznik z kakao (74 zł)

Chałwa dyniowa z lodami z pestek dyni, prażone pestki, kostki dyni w syropie cukrowym oraz oliwa z pestek dyni:

polska restauracja fine dining w krakowie
^^Dynia / chałwa dyniowa / lody na bazie oleju z pestek dyni (31 zł)

Cienki kubeczek z gorzkiej czekolady wypełniony musem z topinamburu z białą czekoladą, do tego delicje skrywające galaretkę z espresso, zwieńczone mleczną czekoladą z prażonymi pestkami słonecznika; całość oprószona kakao:

polska restauracja fine dining w krakowie
^^Mus z topinamburu z kawą / serek mascarpone / olej z góry św. Wawrzyńca (29 zł)

Art w ofercie ma także ciekawą kartę autorskich koktajli (25-32 zł) przygotowanych przez szefa baru Bartłomieja Białego, oto dwa przykłady:

“Władziu w podróży”: Bulleit Bourbon, Graham’s 10 Tawny Port, Punt e Mes, sok z buraka, ocet różany (27 zł):

polska restauracja fine dining w krakowie


“Kompot z suszu”: Lagavulin 16, Hankey Bannister Heritage, Campari, Punt e Mes, bitters czekoladowy, suska sechlońska (32 zł):

polska restauracja fine dining w krakowie

Karta dań w obecnej formie będzie obowiązywała jeszcze przez dwa tygodnie, z początkiem maja zostanie lekko odświeżona.  


Restauracja Art, ul. Kanonicza 15, Kraków
tel. 537 872 193  | www | FB | Instagram

Godziny otwarcia:
Codziennie od 12:00 do 23:00


Powyższy artykuł informacyjny powstał dla Was dzięki współpracy z restauracją Art. 
O tym, jakie rodzaje treści pojawiają się na blogu, przeczytacie szczegółowo tutaj.


*

14 kwietnia 2018

Akita Ramen (Kraków)


Akita wpadała czasem do Krakowa ze swoim food truckiem. Na festiwalach zawsze łatwo było ją znaleźć, bo wyróżniała się najdłuższą kolejką. Najwytrwalsi stali niestrudzenie nieraz w pełnym słońcu, a ja  mniej wytrwała i nie tak cierpliwa  zawsze ustawiałam się do niej jeszcze przed otwarciem, i jako jedna z pierwszych jadłam ramen w ramach późnego weekendowego śniadania.

Po tych szalenie udanych wizytach w Krakowie, Akita postanowiła otworzyć swój pierwszy lokal na Węgłowej na Kazimierzu, gdzie wcześniej działała indyjska restauracja Roti Roti (zamknięta) oraz japońska Hana Sushi (przeniesiona w inne miejsce). Bardzo byłam ciekawa, jak się ma Akita w wersji stacjonarnej, dlatego poszłam tam krótko po otwarciu, a następnie kolejny raz i kolejny  przed napisaniem dla Was tej recenzji chciałam spróbować wszystkich czterech ramenów z karty.

We wnętrzu zagospodarowano przestrzeń do maksimum, instalując na designerskich podporach  wysokie drewniane common tables i zapewniając liczne hokery, by mieć pewność, że wszyscy fani ramenu się zmieszczą. Może nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie, ale ramen nie jest też daniem, które celebruje się godzinami, więc taka organizacja przestrzeni wydaje się optymalna, istnieje też większe prawdopodobieństwo, że nie będzie trzeba czekać na wolne miejsce. Ryzyko napotkania tłumów jest wysokie – przy każdej mojej wizycie lokal był w dużej części zapełniony.

Stacjonarnie Akita może pozwolić sobie na znacznie szersze menu, dlatego oprócz dania flagowego oferuje też przystawki, desery i na przykład… japoński kotlet schabowy. Pozycje bezglutenowe i wegetariańskie wyraźnie oznaczone są w karcie, ale od razu zwracam uwagę, że wegetarianie będą niepocieszeni  w menu nie ma wegetariańskiego ramenu. Do każdego można dokupić dodatki: narutomaki (1 zł), pół jajka (3 zł), makaron (6 zł) oraz mięso (6 zł). Jest to możliwe nawet w trakcie konsumpcji  obsługa bez problemu bierze miskę do kuchni i po trzech minutach oddaje z dodatkową porcją, na przykład makaronu. Pracownicy Akity zasługują na dobre słowo  są uśmiechnięci, przemili i bardzo pomocni w wyjaśnianiu menu i polecaniu dań, a te sprawnie wychodzą z kuchni.

Na starter skusiłam się tylko za pierwszym razem, bo porcje ramenów są dość spore i zwyczajnie nie jestem w stanie zjeść całej zupy i przystawki podczas jednej wizyty. To było kakuni, czyli kawałki ultramiękkiego boczku pieczone w sosie hoisin (14 zł)  dobry wybór dla miłośników fantastycznego, rozpływającego się w ustach mięsa i wyraźnych słodkich nut.

Z ramenów dostępne są: Akita Ramen (wieprzowo-drobiowy bulion shoyu, szarpana łopatka wieprzowa, słodka tykwa, glony wakame, jajko, dymka, nori, sezam i chilli; 29 zł), Chashu Ramen (boczek, kiełki fasoli mung, bambus, czerwona cebulka, wywar shoyu, sezam, dymka, olej sezamowy, jajko, nori; 29 zł), Tricity Ramen (bulion drobiowo-wieprzowy, pak choy, imbir, pikantna marchewka, nóżka z kurczaka w sosie teriyaki; 29 zł), Tonkotsu Ramen (plastry kremowego boczku, grzyby shiitake i enoki, imbir, dymka, nori, jajko ajitsuke, narutomaki, czarny olej mayu; 33 zł).

Trzy pierwsze rameny jako bazę mają ten sam rodzaj bulionu, jednak ich smak zmienia się dzięki różnym  i świetnie  dobranym dodatkom. Wspólnym mianownikiem jest także jajko (zawsze ugotowane w punkt, z cudnie kremowym żółtkiem) oraz alkaliczny makaron, który jest jednym z najlepszych, jakie miałam okazję jeść zarówno w Polsce, jak i w restauracjach specjalizujących się w ramenie za granicą  ma idealną teksturę i jest po prostu szalenie smaczny, choć nie obyło się bez małej wpadki  raz zdarzyło się, że był w jednym miejscu posklejany (przez co lekko niedogotowany), ale przyjmuję, że to jednorazowy epizod.

Bardzo trudno mi jednoznacznie wskazać faworyta, bo wszystkie mi bardzo smakują, ale gdybym musiała polecić coś osobie, która pierwszy raz wybierze się do Akity, to byłby to albo Akita Ramen, albo Chashu. Zarówno szarpana łopatka, jak i chashu są doskonałe, ale ten opalany boczek to spełnienie marzeń miłośników mięsa, ma wprost perfekcyjną teksturę i smak, przy którym można się wzruszyć!

Ramenowi Tricity nie mam nic do zarzucenia, wręcz przeciwnie: ujęła mnie nóżka z kurczaka w słodkim sosie teriyaki z soczystym, supermiękkim i cudnie odchodzącym od kości mięsem oraz fajnie kontrastująca, wyczuwalna ostrość marynowanego imbiru. Tonkotsu z kolei to smakowa petarda, wyraźnie gęstszy, jeszcze bardziej intensywny, tłuściutki i mniej klarowny, ale też jednocześnie bardziej sycący i cięższy. Jest gotowany na samych wieprzowych kościach przez 30 godzin i dostępny w ograniczonej liczbie porcji. To coś dla prawdziwych ramenowych smakoszy.

Akita obecnie jest dla mnie numerem jeden w mieście, chociaż nie ma w menu ramenu z jednym z moich ulubionych dodatków, czyli z pastą sezamową. Mimo to te akiciarskie smaki bardzo, ale to bardzo mi odpowiadają i mam wrażenie, że są bardzo dopracowane. Wiem jednak, że rameny mogą być przeróżne, co ramenownia to inny ramen, a i tak wszystko jest kwestią wyobraźni w kuchni i gustu jedzących, więc pytam: gdzie Wy najbardziej lubicie jeść ramen w Krakowie? :)

Plus: świetnie skomponowane rameny, intensywne smaki, doskonały makaron!
Minus: nieco niewygodne hokery na dłuższą wizytę. 
Adres: ul. Węgłowa 4 | mapa | FB
Polecam: wypad ze znajomymi; na ramen w Krakowie!
Średnia ocena: 4.75 na 5.     Jedzenie – 5/5      Obsługa – 5/5       Wnętrze – 4/5          Ceny – 5/5

gdzie na ramen w Krakowie

gdzie na ramen w Krakowie

gdzie na ramen w Krakowie

gdzie na ramen w Krakowie

gdzie na ramen w Krakowie




9 kwietnia 2018

Nowe menu w restauracji Amarylis


Amarylis mieści się przy ulicy Dietla w Krakowie, w czterogwiazdkowym Queen Boutique Hotel. Pierwszy raz trafiłam tam w listopadzie 2015 roku, napisałam recenzję i od tego czasu starałam się zaglądać jak najczęściej. Chętnie też polecałam to miejsce na romantyczne wyjścia, kolacje biznesowe czy inne specjalne okazje, bo to jedna z bardzo niewielu restauracji w mieście, gdzie nigdy nie zawiodłam się ani na jedzeniu, ani na serwisie. 

Z czasem Amarylis zyskał grono stałych klientów, zdobył rekomendację Slow Food Polska, a sale restauracji hotelowej (czyli takie kojarzone zwykle ze sztywnym, drogim i pustym miejscem) zaczęły się wypełniać gośćmi tak, że nierzadko trudno było o rezerwację w weekendy. Restauracja sała się bez wątpienia jednym z najmocniejszych reprezentantów fine diningu w Krakowie.

W lutym tego roku w Amarylisie zaszły poważne zmiany: stanowisko szefa kuchni objął Grzegorz Bucki, który  co ciekawe  pracował już w tej restauracji jako sous chef na samym początku jej działalności. Gdy nie był związany z Amarylisem, zdobywał doświadczenie u boku Rafała Targosza w restauracji Unicus, na stanowisku szefa kuchni w restauracji Industrial, czy w Studio Qulinarnym między innymi u boku wyróżnionego gwiazdką Michelin Paulo Airaudo. Nowy szef kuchni Amarylisa podkreśla, że to ostatnie doświadczenie otworzyło mu oczy na zupełnie nowy wymiar gastronomii. 

Warto wspomnieć, że Amarylis jest jedną z niewielu restauracji w Krakowie oferujących menu degustacyjne. Co więcej, jest ono dostępne “od ręki”, codziennie i od momentu otwarcia, czyli nie tylko na kolację, ale także w porze lunchowej. Obecnie tasting menu składa się z dziesięciu elementów: amuse-bouche, dwóch przystawek, intermezzo, trzech dań głównych, przeddeseru, deseru oraz petit fours i kosztuje 210 zł za osobę. Opcjonalny wine pairing do tego menu to 170 zł (łącznie sześć kieliszków). Wszystkie dania wchodzące w skład menu degustacyjnego można także zamówić à la carte. Co ważne, w karcie wyraźnie oznaczone są dania bezglutenowe, a na specjalne życzenie szef kuchni zawsze przygotuje także wersje wegetariańskie lub wegańskie.

W związku ze zmianami, od 28 lutego w Amarylisie można znaleźć kartę sygnowaną nazwiskiem nowego szefa kuchni Grzegorza Buckiego. Menu w tej formie będzie obowiązywało do końca maja. Poniżej zobaczycie, jak prezentuje się dziewięć dań z nowego menu oraz przykładowe, zmieniające się niemal codziennie amuse-bouche, jak również przykładowe intermezzo, przeddeser i petit fours, które podawane są do setu degustacyjnego.

W restauracji Amarylis na początek każdy gość dostaje masło naturalne i pietruszkowe, a także pieczywo: krakowskie obwarzanki z solą i czarnuszką oraz żytni chleb na zakwasie ze słonecznikiem:


Przykładowe amuse-bouche: tatar z jelenia, konfitura z dyni, puder z koperku, majonez z jarmużu, gorczyca i chips gryczany:



Amuse-bouche zaserwowane podczas kolacji dla mediów: tapioka z sepią i domowy majonez z dodatkiem chilli, konfitowany ziemniak z majonezem i jajkiem przepiórczym confit, tortilla z grasicą i pieczonym ananasem:



W tej przystawce przegrzebek podany jest z plastrem i pudrem z chorizo, oliwą curry z liściem kafiru oraz musem kalafiorowym (cena à la carte  37 zł; na zdjęciu porcja degustacyjna):

Amarylis: małża św. Jakuba / kalafior / chorizo / liście kafiru
   
Przystawka: comber z sarny podawany jest na pszenicy z warzywami, z konfiturą z jarzębiny, konfiturą z czarnej porzeczki i żurawiny, galaretką z czarnej porzeczki, chipsem z pietruszki oraz z tapioki i z oliwą z kiełków pszenicy (39 zł):

Amarylis: comber z sarny / jarzębina / porzeczka / pszenica 



Zupa: esencjonalne consommé na wędzonym żeberku z pierogami jęczmiennymi z nadzieniem z kapusty piklowanej, skwarkami i oliwą z lubczyku (23 zł; na zdjęciu porcja degustacyjna, przed podaniem consommé):

Amarylis: wędzone żebro / cebula / kiszona kapusta / tymianek 
Krem z ziemniaka i pora z liśćmi młodego szpinaku, oliwą pietruszkową, sianem z pora i grzanką pszenną (21 zł):

Amarylis: por / ziemniak / młody szpinak


Przykładowe intermezzo podawane przy menu degustacyjnym: granita jabłkowa ze świeżo wyciskanym sokiem z limonki:


Danie główne: stek z halibuta ze skompresowaną kapustą włoską, musem z szalotki, mulami i sosem szafranowym (64 zł; na zdjęciu porcja degustacyjna):

Amarylis: halibut / kapusta włoska / szalotka / szafran / omułki



Danie główne: perliczka sous-vide z pieczoną marchewką oraz z selerem pod dwiema postaciami (purée oraz sałatka) (62 zł; na zdjęciu porcja degustacyjna):

Amarylis: perliczka / seler / siano / marchew 



Danie główne: kaczka sous-vide z kopytkami, musem z marakui, purée z marchewki, musem z karmelizowanego jabłka i selerem naciowym (65 zł):

Amarylis: pierś z kaczki / marakuja / jabłko / seler naciowy 


Przykładowy pre deser serwowany przy menu degustacyjnym: Krem cytrynowy z pudrem koperkowym:



Deser: lody z krwistej pomarańczy zaserwowane z kandyzowaną skórką pomarańczy, chipsem kakaowym, musem z czekolady i sosem pomarańczowym (24 zł):

Amarylis: krwista pomarańcza / czekolada / kakao


Deser: mus kokosowy z białą czekoladą, konfitura z mango, makaronik (25 zł):

Amarylis: marakuja / mango / kokos




Przykładowe petit fours serwowane na koniec menu degustacyjnego: pączek z sosem czekoladowym i czekoladka z nadzieniem z dzikiej róży:



Jako że wraz z odejściem poprzedniego szefa kuchni Amarylis utracił rekomendację Slow Food Polska, restauracja jest teraz w procesie weryfikacyjnym i stara się o ponowne przyznanie symbolu Ślimaka. W związku z tym zapowiada również, że kolejna, czerwcowa karta bardzo mocno oparta będzie na lokalnych produktach. 

Jak się Wam podoba to nowe menu? :)


Restauracja Amarylis, ul. Dietla 60, Kraków
tel. 12 433 33 06 | www | FB | Instagram

Godziny otwarcia:
Poniedziałek-środa: od 13:00 do 22:00
Czwartek-niedziela: od 13:00 do 23:00

Powyższy artykuł informacyjny powstał dla Was dzięki współpracy z restauracją Amarylis. O tym, jakie rodzaje treści pojawiają się na blogu, przeczytacie szczegółowo tutaj.